SANDMANN

fot. Bartek Zaranek

Jednym z pierwszych autorów którzy wykorzystali i uwiecznili legendę Sandmana był E.T.A. Hoffmann. W opowiadaniu „Der Sandman” (w polskim przekładzie Felicjana Faleńskiego „Piaskun”) autor przedstawił go jako groźnego potwora rodem z koszmaru. Bohater opowiadania, Nataniel, straszony w dzieciństwie Sandmanem, który – według jego niani – nie tylko sypie dzieciom piasek w oczy, ale też wyłupia im oczy, jest świadkiem śmierci swojego ojca. Sprawcą śmierci ojca jest jego tajemniczy współpracownik, utożsamiany przez dziecko z baśniowym Sandmanem. Gdy dorasta, Nataniel zakochuje się w pięknej kobiecie, która okazuje się być automatem skonstruowanym przez genialnego naukowca. Bohater nie może uwolnić się od tych dwóch traum do końca życia. Neil Gaiman w swojej twórczości komiksowej umieścił Sandmana w szerszym kontekście – Pana Snów- przedstawia go z perspektyw różnych kultur, opisuje za pomocą różnych kodów. Tytułowy bohater zwany także Morfeuszem, Oneirosem, Lordem Shaper, Lordem Kai’cul, Panem Opowieści jest nieśmiertelnym uosobieniem snu, marzeń sennych. W spektaklu, inspirowanym zarówno komiksem jak i XIX wieczną legendą, granica między światem rzeczywistym a snem jest równie cienka.

PRAPREMIERA: 19 Grudnia 2006
ZESPÓŁ
SCENARIUSZ I REŻYSERIAIGOR GORZKOWSKI
SCENOGRAFIAANNA CZARNOTA
JOANNA TALEJKO
MUZYKAPIOTR TABAKIERNIK
PRODUKCJAMAŁGORZATA IGNATOWSKA
PRODUCENTMARTA WÓJCICKA
OBSADAMONIKA PIKUŁA (TEATR WSPÓŁCZESNY)
BARTOSZ BOBROWSKI (TEATR DRAMATYCZNY)
SŁAWOMIR GRZYMKOWSKI (TEATR NARODOWY)
WIKTOR KORZENIEWSKI (TEATR DRAMATYCZNY)

Z RECENZJI
AGNIESZKA RATAJ „RZECZPOSPOLITA": Lubię, kiedy Igor Gorzkowski razem z przyjaciółmi ze Studia Teatralnego Koło bierze się do nowego spektaklu. Widać, że to nieliczni ludzie w tym mieście, którzy potrafią umiejętnie przekształcać motywy kultury współczesnej i bawić się nimi. W nieczynnych Polskich Zakładach Optycznych na Pradze Koło wystawia Sandmana, sięgając do mitu upiornej postaci z opowieści E.T.A. Hoffmana, a przywołanej przez Neila Gaimana w komiksie pod tym samym tytułem. W mrocznym barze sączy się leniwie muzyka z przedstawienia i podają wódkę na ocieplenie zimnych przestrzeni. A potem dowcipnie i nastrojowo snuje się przed nami opowieść z pogranicza kryminału i sennej fantazji. To nie jest nawet przeniesienie komiksu na scenę, raczej przywołanie pewnego mitu i nastroju niesamowitości umiejętnie wykreowanego wcześniej przez autora Nigdziebądź, teraz przetworzonego przez Koło. Warto, choćby na godzinę przenieść się w ten inny świat.

ŁUKASZ DREWNIAK „PRZEKRÓJ": Sandmann Igora Gorzkowskiego jest jak dziwny sen nad ranem. Chcemy pospać dłużej dla samej przyjemności, ale do głowy włazi nam jakieś dziwne przeczucie, że coś jest nie tak. To nowa wersja opowieści o mordercy, który sypie ofiarom piasek w oczy, usypia je, kradnie ich sny, a potem wydłubuje im gałki oczne do kolekcji.
Bohater wędruje po upiornym mieście, trafia na inną imprezę, niż chciał, rozmowy brzmią podejrzanie, fakty zaczynają migotać, ludzi podmieniono na mechaniczne kopie. Jest w tym spektaklu zbudowanym z krótkich scenek przyśnień we śnie strach przed odkryciem, że nie pamiętamy, kim naprawdę jesteśmy i co zrobiliśmy. Człowiek budzi się i nie wie, że jest mordercą.
Zadanie zostało zrealizowane dzięki wsparciu finansowemu
Miasta Stołecznego Warszawy.


Powrót